Pokazywanie postów oznaczonych etykietą te małe. Pokaż wszystkie posty

Moja pierwsza nocna setka... Emeryk 2015

 

100 km w sezonie 2014 na raz robiłam nie raz. Powiem nawet, że wolę dalsze wyprawy od tych krótkich, dlatego bez wahania podjęłam decyzję o udziale w nocnym rajdzie św. Emeryka  (więcej info klik)  gdzie trasa rowerowa wynosiła około 100 km. 
Nie zdziwi nikogo jak napiszę, że w trasę ruszyłam z najlepszym klubem rowerowym w Polsce :  Kieleckim Klubem 80 Rowerów  >>>> KLIK<<<<
 Ponieważ to był mój pierwszy nocny rajd wolałam przygotować się na każdą możliwą sytuację. 
Skompletowałam :
* 2 lampeczki przy kierownicy(na wypadek gdyby jedna odfrunęła niczym świetlik na wertepach)
* czołówka była jedną z lepszych decyzji
* plecak a w nim kurtka przeciwdeszczowa z tych cieplejszych na zimne poranki 
* skarpetki na zmianę
* termos
*jedzonko

 

A jak mój wypad wyglądał w praktyce?

Czołówka sprawdziła się znakomicie. Oświetlała drogę tam, gdzie akurat chciałam.  Dzięki niej ominęłam naprawdę duże dziurzyska i uniknęłam awarii roweru.  Jej jedyny minus - nie da się utrzymywać kontaktu wzrokowego.
 Z jedzenia natoniast przydały się tylko kiełbaski na grilla (jednorazowy grill za 6 zł to naprawdę dobry wynalazek o ile ma się zapałki) oraz batony
Dodatkowo migające czerwone lampeczki z tyłu bardzo ułatwiają podążanie za grupą - chyba że znikają w oddali:)

Na tak dużej trasie  trzeba zrobić postój w połowie na konkretny posiłek. Byle nie za długo, ponieważ stygną mięśnie i zaczyna robić się zimno. 

 

 


Sama jazda - jeśli jest się w grupie dobrze oświetlonej to mega frajda. Każdy kto ma w sobie choć trochę  smykałki do przygód powinien wziąć udział w Emeryku. 
Trzymałam fason do samej Nowej Słupii. Siłę w nogach odcięło mi niecały kilometr przed metą i tu musiałam zejść z roweru pod górkę i szybko zjeść energetycznego batonika.  Na szczęście na mecie był ciepły żurek, herbata i miejsce do odpoczynku. 

Do domu z Nowej Słupii zabrałam się ze znajomymi samochodem, ale śmiałkowie z mojej grupy do Kielc wracali na skróty - przez  Święty Krzyż :P 



Moje miejsca w Krakowie



2 lata w Krakowie minęły mi dosłownie jak  tydzień. Moje studia magisterskie dobiegły końca.
Kiedy to się wszystko stało? Przecież dopiero co byłam zawieźć dokumenty! Ehh.
 Będzie mi brakować zjazdów, ponieważ na UJ poznałam naprawdę ciekawych i wartościowych ludzi z którymi nie da się nudzić i na których można liczyć ( K - to głównie do Ciebie ;)) .   
Oprócz studiowania miałam przyjemność po owym Kraku pochodzić i pozwiedzać, swoje wypić oraz coś przekąsić ;) 
Przedstawiam Wam swoją listę miejsc, do których koniecznie trzeba zajrzeć będąc w dawnej stolycy Polski

1. Zapiekanki na Kazimierzu ( okrąglak)
 (Królewskie)

Znajdują się na Kazimierzu. Koniecznie trzeba tam zajrzeć, ponieważ są obłędnie pyszne!




 2.  Kazimierz
Warto udać się tam na spacer i poczuć jego klimat. Bez porównania do Rynku.
 Dawne królewskie miasto, którego częścią stała się w średniowieczu dzielnica żydowska. Miejsce o niezwykłej atmosferze i historii, pełne urokliwych kawiarenek, barwnych uliczek i tajemniczych zaułków.



3.  Kładka Bernatka
Będąc już na Kazimierzu i jego okolicach pora przespacerować się Kładką Bernatką (pisałam o niej o TU) Nie tylko zakochani. Miejsce ma swój urok i ładne widoki.  
(p.s. szukałam, ale nie znalazłam pająków o których jest tam tak głośno)



4. Zakrzówek
Brzuszki pełne, po spacerze pora na totalny relaks. Jeśli relaks to tylko na Zakrzówku
 ( pełna relacja - -> KLIK
 

5.  Podgórze 
Jest to dzielnica po drugiej stronie Wisły. Nie odkryła go jeszcze masowa turystyka, nie zadeptują weekendowi wycieczkowicze.
Do zwiedzenia na Podgórzu został mi już tylko kopiec Kraka i jego panorama na Kraków. 
 




A jakie są Wasze miejscówki ? 
Czy coś przeoczyłam ??

Cudze chwalicie...





Kielce były mi bliskie od zawsze. Tutaj chodziłam do szkoły, na studia dzienne, tutaj pracowałam i imprezowałam.   Jest to dla mnie miasto które znam i uwielbiam. Ale...
Ale dlatego, że jestem tu od zawsze  wszystko było dla mnie oczywiste, zwyczajne.
W weekend majowy przyjechały do mnie koleżanki z Krakowa. Ich celem było zdobycie najstarszych gór w Europie. Tak - to te świętokrzyskie ;)
Podczas wieczornego zwiedzania dziewczyny były zachwycone!
 Ulicą Staszica - stylem i wyglądem, klasyczną "sienkiewką", parkiem w centrum i jego alejkami, Pałacem Biskupów. Były zachwycone ogólnym stylem Kielc.
Wtedy ujrzałam to "moje" miasto oczami turysty i zakochałam się w jego miejscówkach jeszcze raz!
W Kadzielni która jest idealnym miejscem na romantyczny piknik - nawet w zimą miejscem na wspinaczki na lodowcu,  również  w tych  uliczkach które przecież są takie zwyczajne, w zalewie kieleckim na Szydłówku...
 Dobrze jest porozmawiać z kimś z zewnątrz, zabrać na zwiedzanie żeby nabrać tej świeżości i innego punktu widzenia. Najgorsza jest rutyna.
Cóż... cudze chwalicie, swego nie znacie ;)
















Ulubione miejsca z wakacji - Rewal

Dlaczego akurat Rewal?
Za cudowną plażę.
W tamten rejon Bałtyku pojechałam 4 razy. Zaczęłam już jako dzieciak na koloniach. Plaże tuż obok - Pogorzelica, Pustkowo, Trzęsacz... są inne.
Tylko ta w Rewalu jest plażą czyściutką a Bałtyk w tym miejscu wydaje się być niezwykle błękitny.
 A wy?
Które nadmorskie miasta uważacie za nr 1 ?






W milosnej sieci -tylko na Kladce Bernatce

Dziś wyjątkowo słodki i pełen miłości wpis ...
Zabiorę Was do magicznego miejsca.... gdzie?

 Może na Most Miłości do Florencji Ponte Vecchio ?


Może do Rzymu na Most Mulwijski  ?
 

 A może Paryż i jego  Pont des Arts ?




Nie! 

 Dzis zwiedzimy... Kładkę Bernatkę w Krakowie ;)



Kładka ta stała się kultowym miejscem zakochanych. Na barierze mostu zapięto już setki kłódek z wypisanymi, a nawet wygrawerowanymi na nich imionami, inicjałami, datami...


 


 
                    










Jaka jest instrukcja obsługi aby zapewnić sobie  
           wieczną miłość?

Należy wyjąć z kieszeni kłódkę, zawiesić ją na moście i koniecznie wyrzucić kluczyk do Wisły!

To wszystko ;)

p.s. jak by mimo kłódki wieczna miłość skończyła się nieco szybciej- podrzucam wyjście awaryjne ;) o tutaj  
 
Opinie na temat kładki są podzielone.

Część mieszkańców Krakowa krytykuje ją za użyteczność, ponieważ kładka zbudowana jest w sąsiedztwie dwóch innych mostów, które posiadają już przejścia piesze. Co za tym idzie - fundusze zamiast na remonty dróg albo inne ważne inwestycje - zostały wydane na kolejne, zbędne już przejście w tej okolicy.

Oczywiście są również zwolennicy - którzy są zadowoleni z atrakcji tegoż "magicznego" miejsca.

Moja ulubiona opinia ;)
 Ja chodź od wybudowania kładki kochałam wielu, nie powiesiłam żadnej kłódki, nie wyrzuciłam do Wisełki ani jednego kluczyka. Nie jestem mainstreamowi. Proponuję akcję recyklingu kłódek i wyłowienia kluczy. Dochód ze sprzedaży złomu można przelać na konto Fundację Bernatka, której strategicznym celem byłoby leczenie złamanych serc. Myślę, że ustawiła by się nie mała kolejka błąkających się nieszczęśliwych duszyczek.

Tymczasem... pająki siedzą i wiją te swoje sieci pełne miłości ;)


A Wy? Byliście już na kładce miłości?  




Przereklamowane Centrum Nauki Kopernik







Centrum Nauki Kopernik jest  przereklamowane.

To świetna rozrywka na wolną sobotę z rodzinką ( pod żadnym pozorem nie zabierajcie tam zmasowanej liczby dzieci powyżej sztuk 15 - nie widzę możliwości upilnowania ich w takim tłumie i tyylu atrakcjach ;P )

Dlaczego przereklamowany? Ponieważ po  CNK spodziewałam się wielkiego KaBuM ! - tak się oczytałam, osłuchałam i naoglądałam w TV i internetach o samych superlatywach...   Natomiast... Było super ale jakoś tak hmm poprawnie.
Trzęsienie ziemi poprawne, dział z muzyką poprawny,  tornado poprawne... Gdybym nie wobrażała sobie po opowieściach jak tam jest cudownie i kosmicznie - wyszłabym pod naprawdę ogromnym wrażeniem ! 
Wyszłam tylko zadowolona i zmęczona.  Atrakcji jest tyyle, że nie da się tego na spokojnie zwiedzić w jeden dzień. Oj podejrzewam, że w dwa dni też będzie ciężko z przyswojeniem wszystkich  atrakcji.
Ogromnym plusem jest to, iż wszystko mozna dotknąć i sprawdzić na własnej skórze jak działa. Każdy znajdzie tam dla siebie coś interesującego i dowie się naprawdę wiele o sobie jak i o otaczającym świecie
Jeśli chodzi o kolejki -widziałam, że była tam taka jedna -  duża zakręcana na kilka slalomów . Kupiłam wcześniej bilety przez internet i weszłam zwiedzać nie czekając nawet minutki! 
Zupełnie  nie rozumiem dlaczego ta ogromna ilośc ludzi również na to nie wpadla. hihi. 


Mimo przereklamowania  - Uważam że to jedno z najfajniejszych miejsc naukowo-oświatowo-kulturalno-rozrywkowych które trzeba koniecznie zaliczyć podczas wyprawy do Stolycy. 














Dział z łamigłówkami wspominam najmilej


Ucze się robić ogień


Za chwileczkę powstanie tornado... 


Tworzenie OGROMNEJ bańki mydlanej


Robot naśladujący mimikę twarzy


hmmm... co autor miał na myśli?




Jakie są opinie innych? 
Wtórne, nudne - takie były moje odczucia po opuszczeniu budynku. Za dużo formy, która i tak nie powala, a za mało treści. Być może moje oczekiwania były wygórowane, być może rozminęły się ze stanem faktycznym. Ale myślę, że za gigantyczne pieniądze włożone w Kopernika, można było stworzyć coś lepszego. Coś na miarę wspomnianego Tom Tits w Szwecji. Może jestem zblazowany i nie potrafię docenić uroku Centrum Kopernika. A może jest ono po prostu słabsze, niż wszyscy oczekiwaliśmy?


O co Ci chodzi? - o ten tramwaj co nie chodzi! - Welcome to Gdańsk

Przeżyłeś trzęsienie ziemi na własnej skórze??? albo chociaż to w Centrum Nauki Kopernik? 

To nic...! Ja przeżyłam jazdę Gdańskimi tramwajami !





Tegoroczny wypad do Gdańska był długo wyczekiwanym wydarzeniem.
Nad ukochanym morzem nie byłam już dobrych kilka lat. Zapowiadał się dobry koncert jazzowy i pani pogodynka miło szczebiotała o nadchodzącym słońcu. Nawet potężna angina i okrutne zastrzyki na tydzień przed nie zakłóciły mojego kompletowania kolorowych sukienek i kapeluszy słomkowych.

Gdańsk okazał się pięknym miastem. Jest co zwiedzać od samej plaży Rozłogi po Jelitkowo.
Stare miasto, jedzenie pysznych rybek na kutrze mimo choroby morskiej oraz gofry i słynny  Jarmark Dominikański gdzie miały miejsce poszukiwania alejki z przysmakami - aby w końcu  zaspokoić głód w klasycznym cateringu i po owym posiłku ledwo się poruszając - znaleźć w końcu przypadkiem całą ulicę z najróżniejszymi łakociami -  pozwalają czuć się jak na wakacjach.

Ale największa atrakcja dopiero przed nami - GDAŃSKIE TRAMWAJE ;D
Aby poznać lokalny rynek, zwyczaje i obyczaje tubylców należy wtopić się w tłum - niechaj naszym środkiem transportu będzie tramwaj!
Na bilecie napisano - 140 lat razem - i tu się zgodzę.
Jak zbudowali 140 lat temu - tak stoi do dziś. W co na niektórych trasach bez modernizacji.
GłOśNo, trzęsie i rzuca na boki. Biletów kupić nie można gdyż automatów jak na lekarstwo a kierowcy nieskorzy do współpracy - podczas rozmowy mojego współtowarzysza z panią kierowniczką machiny został on dwukrotnie w trakcie zadawania pytania przytrzaśnięty drzwiami - mimo odjazdu dopiero za 6 minut, następnego dnia okrzyczany przez pana kierownika  za próbę zakupu u niego biletu wieczorową porą, o pytaniu o jakiś szczegół  wspominać już nie chcę aby nie przyczepić sobie łatki marudy i móc ponownie w następne wakacje na jazzowe koncertowanie wyruszyć bez obawy o bęcki ;).
Do zobaczenia za rok! 
 




Na dachu...

buw_front_2.jpg


6354_P_867279848 (1).jpg



Górny ogród stanowią rośliny posadzone na 30-centymetrowej warstwie ziemi na dachu Biblioteki. Podzielony jest na kilka części, różniących się formą, kolorem, zapachem i nastrojem. 

Wejście do ogrodu jest za darmo, nalezy wjechać windą na ostatnie piętro. 
Niestety w okresie upalnego lata ogród nie jest idealnie zielony. Moje wrażenie to - przesuszony. 

Pięknie musi być tam wiosną. 

 Ogród czynny jest siedem dni w tygodniu (z wyłączeniem dni w których organizowane są imprezy okolicznościowe) w godzinach: 

8: 00 - 20: 00 od 1 V do 30 IX 
8: 00 - 18: 00 od 1 IV do 30 IV 
oraz od 1X do 31 X 
8: 00 - 15: 00 od 1 XI do 31 III (bez wstępu na dach) 

DSC00604.JPG

DSC00618.JPG

DSC00622.JPG

Blogger templates

Follow us

Copyright © 2013 Isabel and Blogger Templates - Anime OST.