
Moje pierwsze zderzenie z jogą miałam już około 4 lata temu. Zapisałam się na kurs. Wytrzymałam miesiąc. Po zajęciach zamiast wyciszona wychodziłam pełna energii. Kryzys nastąpił, kiedy podczas rozciągania mięśni w pełnym skupieniu i wsłuchana w śpiew ptaków z głośnika ktoś za ścianą zaczął ćwiczyć breakdance. Wtedy na dobre zrozumiałam, że nie po tej stronie ściany się znajduję.
Na zajęcia już nie poszłam.
Dziś czuję, że dojrzałam do powrotu do tej dziedziny sportu. Prewencyjnie - jogę zaczynam ćwiczyć na rozluźnienie po 40 minutach intensywnych ćwiczeń. Moje ciało potrzebuje odprężenia i rozciągnięcia.
Ćwiczę w domu. Przy muzyce z rmf chillout. Robię to w swoim tempie i stylu. Nie wyginam ani nie wyciągam mięśni jeśli się nie da. Samo przyjdzie z czasem.
Umiejętności takich jak na załączonym filmie oczywiście się nie spodziewam :P Ale liczą się chęci ;)
I siła we własny samorozwój.











