
Kielce były mi bliskie od zawsze. Tutaj chodziłam do szkoły, na studia dzienne, tutaj pracowałam i imprezowałam. Jest to dla mnie miasto które znam i uwielbiam. Ale...
Ale dlatego, że jestem tu od zawsze wszystko było dla mnie oczywiste, zwyczajne.
W weekend majowy przyjechały do mnie koleżanki z Krakowa. Ich celem było zdobycie najstarszych gór w Europie. Tak - to te świętokrzyskie ;)
Podczas wieczornego zwiedzania dziewczyny były zachwycone!
Ulicą Staszica - stylem i wyglądem, klasyczną "sienkiewką", parkiem w centrum i jego alejkami, Pałacem Biskupów. Były zachwycone ogólnym stylem Kielc.
Wtedy ujrzałam to "moje" miasto oczami turysty i zakochałam się w jego miejscówkach jeszcze raz!
W Kadzielni która jest idealnym miejscem na romantyczny piknik - nawet w zimą miejscem na wspinaczki na lodowcu, również w tych uliczkach które przecież są takie zwyczajne, w zalewie kieleckim na Szydłówku...
Dobrze jest porozmawiać z kimś z zewnątrz, zabrać na zwiedzanie żeby nabrać tej świeżości i innego punktu widzenia. Najgorsza jest rutyna.
Cóż... cudze chwalicie, swego nie znacie ;)















