Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klub 80 rowerow. Pokaż wszystkie posty

Rowerzystka i 35 stopni Celsjusza



 Niedzielny poranek, godzina 8:00. Nie ma czym oddychać, z minuty na minutę robi się coraz piekielniej.

Pakuję wodę do plecaczka, nakładam kask i w drogę ! 
Dziś do przejechania zaplanowane 140 km. 
Przejechałam 80. Jak to się stało, że jadąc około 8 godzin w największym upale jestem w stanie teraz do Was pisać ?

1. Filtr
Wysmarowałam się blokerem od stóp do głów. Nie ominęłam ani jednej wystającej części ciała spod ciuszka.
Czynność należy powtarzać co jakieś 2, może 3 godziny.

2. Nakrycie głowy 
Długo wahałam się, czy włożyć kapelusz z szerokim rondem, czy może kask. Wybrałam kask.  Nie ma możliwości przetrwania w takiej temperaturze bez nakrycia głowy.  
Każdy szanujący się rowerzysta to wie.

3. Woda woda woda...
Pij kiedy tylko masz okazję. Nie czekaj aż zachce Ci się pić. Po prostu pij co chwilę! Napoje izotoniczne, soki, cokolwiek. Po prostu pij !

4. Ubranie 
Odzież termoaktywna to najlepsze co można włożyć. W porównaniu do odzieży z bawełny - ta szybko odprowadzi pot i wyschnie. Sprawdziłam. Polecam klasyczną bluzkę z Decathlonu za 20 zł. Nie trzeba wydawać fortuny aby się dobrze czuć. 

5. Odpoczynek
Zatrzymuj się w cieniu, staraj się nie forsować, nie przegrzewać wyczynową jazdą. W taki dzień warto zjechać trochę z ambicji na rzecz zdrowia. Ja odpuściłam. W połowie trasy wiedziałam już, że nie zrobię zamierzonych 140 km i najzwyczajniej w świecie postanowiłam dopuścić do głosu swój rozsądek. Zawróciłam .

To, że jest gorąco nie oznacza, że nie można być aktywnym. Można, ale tylko z głową. Jeśli na co dzień nie żyjesz aktywnie - daruj sobie wypady w taką pogodę.


A teraz z innej beczki:
Co roku w mediach społecznościowych pojawia się to samo zjawisko.  Wszyscy przezywają szok bo... w lato jest gorąco.
A to zaskoczenie.  Patrząc na wpisy zastanawiam się, czy może ja żyję na jakiejś innej planecie czy faktycznie w okresie letnim ma być zimno. W zimę natomiast źle - ponieważ zimno. Ciepło też nie dobrze, bo jak to tak w zimę bez śniegu.
Wracając do lata - jesteśmy  w takim klimacie w którym dobre słońce wychodzi tylko przez 2 miesiące w roku a i wtedy nie ma pewności czy nie będzie przez większość tego okresu padać. (kolejny powód do narzekań)
Jeśli nie jestem w stanie czegoś zmienić - skupiam się na tym aby było mi łatwiej, lżej.  Wam też proponuję.
Ściskam chłodno :P

Moja pierwsza nocna setka... Emeryk 2015

 

100 km w sezonie 2014 na raz robiłam nie raz. Powiem nawet, że wolę dalsze wyprawy od tych krótkich, dlatego bez wahania podjęłam decyzję o udziale w nocnym rajdzie św. Emeryka  (więcej info klik)  gdzie trasa rowerowa wynosiła około 100 km. 
Nie zdziwi nikogo jak napiszę, że w trasę ruszyłam z najlepszym klubem rowerowym w Polsce :  Kieleckim Klubem 80 Rowerów  >>>> KLIK<<<<
 Ponieważ to był mój pierwszy nocny rajd wolałam przygotować się na każdą możliwą sytuację. 
Skompletowałam :
* 2 lampeczki przy kierownicy(na wypadek gdyby jedna odfrunęła niczym świetlik na wertepach)
* czołówka była jedną z lepszych decyzji
* plecak a w nim kurtka przeciwdeszczowa z tych cieplejszych na zimne poranki 
* skarpetki na zmianę
* termos
*jedzonko

 

A jak mój wypad wyglądał w praktyce?

Czołówka sprawdziła się znakomicie. Oświetlała drogę tam, gdzie akurat chciałam.  Dzięki niej ominęłam naprawdę duże dziurzyska i uniknęłam awarii roweru.  Jej jedyny minus - nie da się utrzymywać kontaktu wzrokowego.
 Z jedzenia natoniast przydały się tylko kiełbaski na grilla (jednorazowy grill za 6 zł to naprawdę dobry wynalazek o ile ma się zapałki) oraz batony
Dodatkowo migające czerwone lampeczki z tyłu bardzo ułatwiają podążanie za grupą - chyba że znikają w oddali:)

Na tak dużej trasie  trzeba zrobić postój w połowie na konkretny posiłek. Byle nie za długo, ponieważ stygną mięśnie i zaczyna robić się zimno. 

 

 


Sama jazda - jeśli jest się w grupie dobrze oświetlonej to mega frajda. Każdy kto ma w sobie choć trochę  smykałki do przygód powinien wziąć udział w Emeryku. 
Trzymałam fason do samej Nowej Słupii. Siłę w nogach odcięło mi niecały kilometr przed metą i tu musiałam zejść z roweru pod górkę i szybko zjeść energetycznego batonika.  Na szczęście na mecie był ciepły żurek, herbata i miejsce do odpoczynku. 

Do domu z Nowej Słupii zabrałam się ze znajomymi samochodem, ale śmiałkowie z mojej grupy do Kielc wracali na skróty - przez  Święty Krzyż :P 



2015 aktywnie czyli co gdzie i jak ... cz.1 -rowerowo

Co szykuje 2015 rok ?
Na pewno DUUŻO wypraw rowerowych. 
Nie tylko te regionalne będą miały miejsce.  W 2015 z racji dość okrojonego urlopu który przypada na nowego pracownika w firmie na pewno wybiorę się w trasy weekendowe, z zahaczeniem o jeden - max 2 dni na tygodniu.  Na pewno spotkacie mnie na wydarzeniu  "Dookoła Tatr" które organizuje Ogólnopolski Klub 80 Rowerów.
Okrążenie Tatr to nie lada gratka. Wyprawy rowerowe w Tatry to 210 km pokonane w 3 dni. Mogłoby się wydawać, że to nic szczególnego. Jednak suma przewyższeń wyprawy rowerowej to bagatela 2300 m. To tak jakby wyjechać z poziomu Bałtyku na Świnicę. Warto podjąć wyzwanie, aby pokochać Tatry coraz bardziej z każdym przemierzonym kilometrem. Podczas tej rowerowej wyprawy poznamy cztery krainy geograficzne: Podhale, Orawę, Spisz i Liptów. Większa część trasy przebiega przez Słowację. Proponujemy Państwu podczas wyprawy skorzystanie również z basenów termalnych, z których słyną te rejony. W naszej ofercie znajdziecie dwie opcje: pierwszą w 100% asfaltową, jak również drugą z elementami terenu

Wycieczka kosztuje od 300 do 380 zł w zależności, czy jesteś oficjalnym klubowiczem, oraz do kiedy zapłacisz. Terminów przypada wiele - na każdy miesiąc znajdzie się długi weekend rowerowego jeżdżenia  (czwartek -niedziela)

Terminy wyjazdów:
21.05 – 24.05.2015 (100 % asfalt)
04.06 – 07.06.2015 (80 % asfalt)
09.07 – 12.07.2015 (100 % asfalt)
30.07 – 02.08.2015 (80 % asfalt)
20.08 – 23.08.2015 (80 % asfalt)
03.09 – 06.09.2015 (100 % asfalt)
               W 2015 zapewne uderzę również w Biesy  oraz zwiedzę Polskę wschodnią. Standardowo nie mogę zawieźć małopolski i tam również się pojawię (tak tak Basiu, szykujcie się ;)) Na więcej wypraw chyba nie wystarczy mi już urlopu.  
Ogólnopolski Klub 80 rowerów przygotował naprawdę bogatą ofertę wyjazdową od wycieczek "rekreacyjnych" (zależy co kto rozumie pod tym pojęciem) po te bardzo wymagające. 
Co znalazło się w propozycji na 2015? 
- DOLOMITY -

trasa podzielona została na raj dla MTB oraz rekreacyjną jazdę dla osób o innych poglądach rowerowych,  cena do 1800 zł oficjalnych wydatków, czerwiec/lipiec bądź sierpień. 27.06 – 05.07.2015 lub 22.08 – 30.08.2015 Cały opis trasy znajdziecie >>> T U T A J <<<   



- KORSYKA 
To nasza ulubiona wyspa na rower. Jest na niej wszystko. Jest słońce, piękne morze, gaje oliwne, trasa szlakiem winnic. Jest idealne miejsce na tygodniowy wypad. Na wyspie czas biegnie swoim tempem. Jest możliwość skosztowania lokalnego wina, lokalnych serów od okolicznych górali. Czterogodzinny rejs jest sam w sobie przyjemnością.
cena do 2600 zł oficjalnych wydatków.
  Terminy wyjazdów  
30.04.2015 – 10.05.2015 
lub 
20.08.2015 – 30.08.2015                >>>KLIK<<<



LIZBONA, SANTIAGO -
 trasa bardzo wymagająca, dla rowerów MTB i zdecydowanej kondycji. 
koszt : 2500 zł. 
Termin wyjazdu:
12.06 – 23.06.2015
04.09 – 15.09.2015  
Szczegóły --->  >>>KLIK<<<



MADERA 
8 dni – wyspa wiecznej wiosny – raj MTB – oferta dla wytrwałych
Cena 2600zł standard, Terminy wyjazdu : 11.04 – 19.04.2015





Wyprawa szlakiem R-10 Elbląg-Kaliningrad-Ryga-Tallin
14 dni – 970 km –  Szlak Eurovelo R-10 – Rosja-Litwa-Łotwa-Estonia – 870 m przewyższeń
Cena 1700zł standard   - szczegóły u tu: >>>KLIK<<<


Jeździsz rowerem - uśmiechasz się więcej...




Jeśli ktoś rok temu powiedział by mi, że co niedzielę będę robić <100 km na rowerze - wyśmiałabym!

        Rower lubiłam od zawsze, ale do tej pory jeździłam bardzo rekreacyjnie - max 10 km wolnym tempem. Tego lata postanowiłam wybrać się na wycieczkę z klubem
80 Rowerów. W Kielcach jest "filia" która organizuje wycieczki co niedzielne. 
 I... pojechałam !
         Moja pierwsza wycieczka z nimi - był to dystans około 60 km, w gorący lipcowy dzień... Myślałam, że umrę w połowie trasy, ale... ale okazało się, że  z każdym kilometrem czułam jak moja satysfakcja rosła.  Po 7 godzinach jazdy doszłam do dziwnego wniosku - zamiast paść - mój poziom energii byłt niepokojąco aktywny !  To duża zasługa ekipy z klubu -humory dopisywały za każdym razem. Nie było, że boli - jedziemy ! Trasy wymyslane  zawsze z uwzględnieniem ciekawych miejsc wartych zajechania, obejrzenia.  
Po pewnym czasie sama jazda rekreacyjna już mi nie wystarczała - jeździłam więc na sprawdzenie swojej kobiecej wytrzymałości. Pod górkę na cięższej przerzutce? c'mon ! Ja nie podjadę ? No i zaczęłam w końcu podjeżdżać.  Coraz szybciej, coraz sprawniej, z coraz większym uśmiechem i zacięciem. 
          Czy osiągnęłabym sama takie dystanse i bajeczne szutrowe trasy? 
 NIGDY W ŻYCIU ! 
          Jeśli obok Ciebie w jakiś magiczny sposób znajdą się ludzie z podobnymi pasjami do Twoich  - to nawet nie zauważysz kiedy kilkakrotnie przekroczysz próg swoich możliwości. Mało tego - zrobisz to z uśmiechem na ustach. Ja ekipę znalazłam w necie i moja pierwsza wycieczka była szalenie nieśmiała - "nie znam ich", "nie polubią mnie", "nie będę miała o czym rozmawiać" itp...  Ale ludzie z pasją sa mega pozytywni. Szybko przekonałam się, że mój monolog wewnętrzny był inwalidą.  

 Ale... apetyt rośnie w miarę jedzenia... najlepsze dopiero przede mną ! 

Blogger templates

Follow us

Copyright © 2013 Isabel and Blogger Templates - Anime OST.