O co Ci chodzi? - o ten tramwaj co nie chodzi! - Welcome to Gdańsk
Przeżyłeś trzęsienie ziemi na własnej skórze??? albo chociaż to w Centrum Nauki Kopernik?
To nic...! Ja przeżyłam jazdę Gdańskimi tramwajami !
Tegoroczny wypad do Gdańska był długo wyczekiwanym wydarzeniem.
Nad ukochanym morzem nie byłam już dobrych kilka lat. Zapowiadał się dobry koncert jazzowy i pani pogodynka miło szczebiotała o nadchodzącym słońcu. Nawet potężna angina i okrutne zastrzyki na tydzień przed nie zakłóciły mojego kompletowania kolorowych sukienek i kapeluszy słomkowych.
Gdańsk okazał się pięknym miastem. Jest co zwiedzać od samej plaży Rozłogi po Jelitkowo.
Stare miasto, jedzenie pysznych rybek na kutrze mimo choroby morskiej oraz gofry i słynny Jarmark Dominikański gdzie miały miejsce poszukiwania alejki z przysmakami - aby w końcu zaspokoić głód w klasycznym cateringu i po owym posiłku ledwo się poruszając - znaleźć w końcu przypadkiem całą ulicę z najróżniejszymi łakociami - pozwalają czuć się jak na wakacjach.
Ale największa atrakcja dopiero przed nami - GDAŃSKIE TRAMWAJE ;D
Aby poznać lokalny rynek, zwyczaje i obyczaje tubylców należy wtopić się w tłum - niechaj naszym środkiem transportu będzie tramwaj!
Na bilecie napisano - 140 lat razem - i tu się zgodzę.
Jak zbudowali 140 lat temu - tak stoi do dziś. W co na niektórych trasach bez modernizacji.
GłOśNo, trzęsie i rzuca na boki. Biletów kupić nie można gdyż automatów jak na lekarstwo a kierowcy nieskorzy do współpracy - podczas rozmowy mojego współtowarzysza z panią kierowniczką machiny został on dwukrotnie w trakcie zadawania pytania przytrzaśnięty drzwiami - mimo odjazdu dopiero za 6 minut, następnego dnia okrzyczany przez pana kierownika za próbę zakupu u niego biletu wieczorową porą, o pytaniu o jakiś szczegół wspominać już nie chcę aby nie przyczepić sobie łatki marudy i móc ponownie w następne wakacje na jazzowe koncertowanie wyruszyć bez obawy o bęcki ;).
Do zobaczenia za rok!
To nic...! Ja przeżyłam jazdę Gdańskimi tramwajami !
Tegoroczny wypad do Gdańska był długo wyczekiwanym wydarzeniem.
Nad ukochanym morzem nie byłam już dobrych kilka lat. Zapowiadał się dobry koncert jazzowy i pani pogodynka miło szczebiotała o nadchodzącym słońcu. Nawet potężna angina i okrutne zastrzyki na tydzień przed nie zakłóciły mojego kompletowania kolorowych sukienek i kapeluszy słomkowych.
Gdańsk okazał się pięknym miastem. Jest co zwiedzać od samej plaży Rozłogi po Jelitkowo.
Stare miasto, jedzenie pysznych rybek na kutrze mimo choroby morskiej oraz gofry i słynny Jarmark Dominikański gdzie miały miejsce poszukiwania alejki z przysmakami - aby w końcu zaspokoić głód w klasycznym cateringu i po owym posiłku ledwo się poruszając - znaleźć w końcu przypadkiem całą ulicę z najróżniejszymi łakociami - pozwalają czuć się jak na wakacjach.
Ale największa atrakcja dopiero przed nami - GDAŃSKIE TRAMWAJE ;D
Aby poznać lokalny rynek, zwyczaje i obyczaje tubylców należy wtopić się w tłum - niechaj naszym środkiem transportu będzie tramwaj!
Na bilecie napisano - 140 lat razem - i tu się zgodzę.
Jak zbudowali 140 lat temu - tak stoi do dziś. W co na niektórych trasach bez modernizacji.
GłOśNo, trzęsie i rzuca na boki. Biletów kupić nie można gdyż automatów jak na lekarstwo a kierowcy nieskorzy do współpracy - podczas rozmowy mojego współtowarzysza z panią kierowniczką machiny został on dwukrotnie w trakcie zadawania pytania przytrzaśnięty drzwiami - mimo odjazdu dopiero za 6 minut, następnego dnia okrzyczany przez pana kierownika za próbę zakupu u niego biletu wieczorową porą, o pytaniu o jakiś szczegół wspominać już nie chcę aby nie przyczepić sobie łatki marudy i móc ponownie w następne wakacje na jazzowe koncertowanie wyruszyć bez obawy o bęcki ;).
Do zobaczenia za rok!
hehehehhehe odstraszająca ta komunikacja miejska, ale wiedzą, że większość turystów nie ma wyboru
OdpowiedzUsuńTak - na obrzeżach miasta - Rozłogi bądź Jelitkowo dostępna jest tylko ta forma komunikacji
OdpowiedzUsuńPochodzę z Łodzi. Miasta tramwaju. Wiem co to jest i z czym to się je. A na pewno z czym to się czuje ;) Ale to jednak coś magicznego. Takie rzeczy to tylko w Polsce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Mariusz smakowy, ale nie co inaczej. Wpadaj, zbadaj, polub gdy trzeba na Facebook i komentuj, ja będę wpadać.
Fakt - mimo, że trzęsie i rzuca na boki - zawsze wybiorę tramwaj od autobusu ;)
OdpowiedzUsuńJa też się zgodzę:) Zapraszam za to do Gdyni, gdzie nie jeździ się tramwajami:)
OdpowiedzUsuń